Site Loader
W górę
Rock Street, San Francisco

W okolicach świąt bożonarodzeniowych wszyscy myślą głównie o choince, prezentach i pysznym pierniku. Mało kto spodziewa się, że idąc do lasu można napotkać całą gamę ciekawych gatunków. Mówimy tu oczywiście o grzybach, porostach i śluzowcach. Albowiem, nawet w czasie najcieplejszego grudnia, nie ma co liczyć na kwitnące rośliny. Tegoroczny grudzień należy do wyjątkowo ciepłych. Na nizinie śniegu jest jak na lekarstwo a dni z pokrywą śnieżą praktycznie nie było. Dzięki temu różnego rodzaju organizmy niższe swobodnie i bez problemów owocują w wielu lasach. O tej porze roku spotkać możemy głównie gatunki żyjące na butwiejącym drewnie i nadrzewne. Wysoka wilgotność i brak konkurencyjnych roślin zielnych umożliwiają niemal niekontrolowany rozrost.

Miejscem grzybowego spektaklu jest obszar Natura 2000 Dolina Widawy. Jako jeden z pierwszych na drodze pojawiły się drobne, czerwone miseczki z ciemniejszymi włoskami na obrzeżach. To włośniczka (Scutellinia spp.), niewielki saprotrof bytujący na martwym drewnie drzew liściastych. W Polsce występuje 20 gatunków, które w większości mogą rozpoznać tylko specjaliści. Ich 5-10 mm czerwone kropeczki dobrze rzucają się w oczy z odległości nawet 2-3 metrów.

Towarzyszyły im inne drobne galaretowate i kisielowate grzyby jak galaretnica pucharkowata (Ascocoryne cylichnium), kisielnica kędzierzawa (Exidia nigricans) i uszak bzowy (Auricularia auricula-judae), zwany judaszowym uchem. Ten ostatni to stosunkowo pospolity gatunek euroazjatycki, rosnący na wielu drzewach liściastych, najczęściej jesienią i zimą. Jest jednym z gatunków zbieranych i sprzedawanych jako popularne azjatyckie ‚grzybki mun’. Chociaż to nasz rodzimy grzybek. 🙂

Do najbardziej niezwykłych gatunków jakie udało się znaleźć na Rędzinie można zaliczyć spotkanie lipnika lepkiego (Holwaya mucida). Jest to stosunkowo rzadki grzyb objęty ochroną. Występuje na martwym, wilgotnym drewnie drzew liściastych, najczęściej lipy (stąd nazwa). Populacja w Lesie Rędzińskim była dość liczna, na jednym 7-8 m długości pniu liczyła setki owocników rozlokowanych w kilkudziesięciu grupach. Oprócz nich można była wypatrzeć dobrze rzucające się w oczy płomiennie zimowe (Flammulina velutipes). Grzyby, którym nie straszna zima i śnieg. Przy łagodnej pogodzie ich owocniki występują pospolicie w lasach. Z innych rzucających się w oczy organizmów, można wymienić małe, pomarańczowe śluzowce (Dacrymyces stillatus).

Las w czasie łagodnej zimy obfituje w niezliczone gatunki grzybów, porostów i śluzowców. Wystarczy tylko uważnie przyglądać się każdemu mijanemu pniakowi i powalonej kłodzie. Albowiem głównie tam je teraz znajdziemy. Niektóre mogą rosnąć także na korze i gałęziach żywych drzew. Więc warto także patrzeć w górę. Dopóki nie spadnie większy śnieg, będzie można się cieszyć tym festiwalem kisielów i galaretek. Po nowym roku już w lutym-marcu będzie można szukać kolejnych gatunków jak czarki, smardze i piestrzenice. 🙂

Post Author: admin