Przyrodnicze Podsumowanie 2019

Przyrodnicze Podsumowanie 2019

6 listopada 2019 Wyłącz przez admin

Początek listopada to nie tylko pochmurny i chłodny okres roku. To także nasz oficjalny termin zakończenia przyrodniczego sezonu 2019, który nie był zbytnio przychylny dla środowiska. Kolejny rok suszy i kolejny rok wzmożonego niszczenia lasów. Jednak prywatnie był to jeden z najlepszych sezonów pod względem napotkanej roślinności, mykoflory czy terenów chronionych. Ale po kolei …



Rok 2019 był kolejnym z bardzo skąpymi opadami deszczu. Początek sezonu wegetacyjnego (marzec-kwiecień) składał się w większości ze słonecznych lub pochmurnych dni z pojedynczymi deszczowymi przerywnikami. Niestety spowodowało to iż roślinność dość mocno odczuła wodny niedosyt w postaci skąpego kwitnienia. Część osobników uschła jeszcze przed zakwitnieniem. Susza także mocno dotknęła wiosenne gatunki grzybów, które pojawiały się w bardzo ograniczonych ilościach. Próżno było szukać smardzów, naparstniczek, czarek czy piestrzenic. Także pojaw wiosennych borowikowatych był mocno ograniczony. Dopiero w maju i czerwcu pomału zaczęły zwiększać się ilości opadów. Jednak nie ocaliło to letniej wegetacji, która była nader skromna. Niziny odczuły to szczególnie boleśnie, kiedy to latem w wielu nadleśnictwach wprowadzono zakaz wstępu do lasu. Spacerując po lasach widać było kompletnie wysuszone runo leśne oraz masowo więdnące liście krzewów w warstwie podszytu. Lasy łęgowe i grądowe w dolinie Odry wysychały na wiór do tego stopnia iż nie było większego sensu szukać w nich letnich roślin jak chociażby kruszczyki. W tym roku po raz pierwszy nie spotkałem kruszczyków sinych na nizinnych stanowiskach. Zamiast tego była spękana ziemia z pożółkłymi liśćmi niecierpków i przytulii.


Góry znacznie lepiej przetrwały tegoroczny sezon, choć tam też było miejscami sucho to jednak zasada „im wyżej tym lepiej” była jak najbardziej widoczna. W górskich terenach, szczególnie w obszarach dolin z potokami, nie widać było aby panowała tam jakakolwiek susza. Osłona przed palącym słońcem, chłodny mikroklimat oraz licznie występujące wysięki wodne powodowały iż w dolinach wody było przeważnie pod dostatkiem. Wegetacja rozwijała się tam znacznie lepiej i to od wiosny aż do późnej jesieni. To właśnie w górach można było podziwiać wiosenne grzyby jak smardze jadalne, koronice ozdobne, czarki szkarłatne czy liczne kustrzebki i piestrzyce. Oprócz nich licznie rozkwitała roślinność już od wczesnej wiosny aż po ostatnie dni astronomicznego lata. Problemy miały głównie obszary pozbawione naturalnych cieków wodnych, szczególnie w drugiej połowie lata. Rozległe obszary górskich borów i buczyn charakteryzowały się niemal całkowicie wysuszonym runem, gdzie wytrzymywały tylko najsilniejsze gatunki jak borówki, wrzosy czy kępy traw. Na karkonoskiej wierzchowinie poziom wody w tamtejszych torfowiskach obniżał się do rekordowych wskaźników a płaty borówek na skalnych półkach masowo obsychały. Jest to częściowo zjawisko naturalne, ograniczające rozwój zarośli borówek i kosodrzewiny. Mimo iż jesienią znów zwiększyła się ilość opadów to jednak nie wyrównała ona braków spowodowanych przez cały sezon. Tylko bardzo obfite i wielokrotnie powtarzające się opady będą w stanie coś zmienić. To jednak nie nastąpi już w 2019 r.


Jednak nie tylko susza dała się we znaki środowisku. Człowiek bardzo starannie dokładał do tego kolejne cegiełki. Największych zniszczeń jak co roku dokonywały oczywiście osoby mające rzekomo opiekować się lasami polskimi. Rok zaczął się od bardzo intensywnych (kolejnych) masowych wycinek w Paśmie Krowiarek będących obszarem Natura 2000, gdzie wycięto kolejne płaty cennych buczyn storczykowych i zniszczono kolejne stanowiska chronionego obuwika, gatunku priorytetowego. W miejscach wycinek zniszczono także stanowiska żłobika koralowego, podkolana zielonawego, buławnika mieczolistnego i buławnika wielkokwiatowego. Ogólnie storczyki nie mają łatwego życia na Krowiarkach. Działania takie były podyktowane rzekomym zapewnieniem bezpieczeństwa, choć nie ma tam żadnych szlaków turystycznych, oraz usunięciem drzew uschłych podczas zeszłorocznej suszy (tylko że wycinano głównie zdrowe i dorodne buki). Następnie kolejne nadleśnictwa nie chciały być gorsze w niszczeniu. Każdy chciał zająć pierwsze miejsce w tej niechlubnej konkurencji. Tak więc pod Oławą, w okolicach Janikowa rozpoczęto wycinki wiekowych dębów zasiedlonych przez jelonka rogacza, a na Masywie Ślęży wyrżnięto połowę drzewostanów w rezerwacie przyrody Góra Radunia, w jego najbliższej okolicy oraz na obszarze Natura 2000 Wzgórza Kiełczyńskie. Następnie rozpoczęto propagandę w mediach pokazując jak to leśnicy z dziećmi ratują Ślężę sadzą na niej 30-40 cm sadzonki w miejsce wyciętych wcześniej dorodnych drzew. Jest to także kolejny rok bez powołania jakiegokolwiek obszaru chronionego oraz kolejny z prawdopodobnie ujemnym bilansem w powoływaniu pomników przyrody ale to się okaże dopiero w ostatnim dniu 2019 roku.


Pomimo suszy oraz zniszczeń, ten rok był obfitujący w spotkania z wieloma rzadkimi gatunkami, zarówno roślin jak i grzybów. Początek sezonu otworzyły w tym roku wczesnowiosenne perełki z Pogórza Kaczawskiego, dokładniej jego zachodnich rubieży w mało znanej Doliny Ochotnicy, gdzie napotkaliśmy jedną z największych populacji ciemiernika zielonego w kraju. Mimo iż gatunek uznawany jest za uciekiniera z ogrodów, to jednak nie stanowi on zagrożenia dla rodzimej flory i dobrze wkomponowuje się w krajobraz wiosennych łęgów. Towarzyszą mu inne łęgowe gatunki jak śnieżyca wiosenna, śnieżyczka przebiśnieg i inne. W tym rejonie Sudetów odwiedziliśmy także mniej lub bardziej znane pomniki przyrody – Porwaki koło Wlenia, Krucze Skały koło Jerzmanowie Zdroju oraz serię Piaskowcowych Jaskiń spod Złotoryi, gdzie także udało nam się (chyba) uchwycić gametofit najrzadszej polskiej paproci, włosocienia delikatnego. Obecnie owe jaskinie są jedynym miejscem występowania w kraju. Poza tym wczesna wiosna była okresem, kiedy to napotkaliśmy także piękne populacje rzadkiej naparstniczki czeskiej i ułudki leśnej spod Wrocławia, ogromne łany żywca dziewięciolistnego w Górach Kaczawskich oraz bardzo dużą populację smardza jadalnego z doliny Prusickiego Potoku. W tym okresie dużo czasu spędziliśmy na terenach nizinnych odkrywając przyrodę Lasów Oławskich a także przyrodnicze i geologiczne perełki Gór Kocich, oficjalnie zwanych Wzgórzami Trzebnickimi. Są one pełne licznych lessowych wąwozów, gdzie kwitną kokorycze, zdrojówki, piżmaczki, śnieżyce i zawilce.


Maj jest chyba najpiękniejszym miesiącem jeśli chodzi o storczyki. To własnie w długi weekend majowy tradycyjnie wybieramy się na kukułki bzowe, którym na majówkę przypada szczyt kwitnienia w regionie. Przeważnie odwiedzamy liczne populacje na Pogórzu Kaczawskim, gdzie oprócz kukułek w maju możemy spotkać także inne storczyki jak storczyk męski, kukułka szerokolistna, buławnik mieczolistny i inne. Generalnie w maju ciężko jest się zdecydować, które regiony odwiedzić. Czasu mało a cennych przyrodniczo miejsc jest wtedy od groma. W tym roku wybór padł tradycyjnie na Góry Kaczawskie, gdzie czekały na nas liczne piękne i rzadkie gatunki jak kłokoczka południowa dla której Góry Kaczawskie stanowią jedyne znane obecnie miejsce występowania na Dolnym Śląsku, obuwik pospolity – nasz najoryginalniejszy storczyk, koronica ozdobna – rzadki i niezwykły wapieniolubny grzyb i podejźrzon księżycowy, który jest jednym z prowodyrów mitu o kwiecie paproci. Drugim rejonem był południowy-wschód województwa a więc Wzgórza Niemczańskie z wieloma mało znanymi przyrodniczymi zakątkami (Dolina Tatarska, Góra Drzymały, Dębowa Góra) oraz Góry Bardzie z tamtejszymi rezerwatami oraz przepięknym przełomem Nysy Kłodzkiej. W omawianych regionach udało się spotkać przepiękną populację dziewanny fioletowej, niemal puszczański rezerwat Cisy z grupą kilkuset cisów i bardzo rzadkie siedliska zakrzaczeń panońskich porastających strome skarpy opadające do Nysy. W maju byliśmy także poza obszarem Dolnego Śląska a dokładniej w storczykowej mekce, czyli na Ponidziu. Region ten obfituje w gleby wapienne, dzięki czemu występuje tu największa mnogość storczyków i wszelkiego kwiecia preferującego wapień. Na tutejszych murawach, buczynach i łąkach spotkaliśmy niemal wszystkich przedstawicieli nidziańskiej majowej flory, tj. liczne storczykowate (storczyk purpurowy, s.drobnokwiatowy, s.blady, s.samiczy, kukawka, obuwik, dwulistnik, podkolany, żłobik) oraz inne rzadkie gatunki jak przytulia stepowa, kosaciec bezlistny, zawilec wielkokwiatowy etc.


Czerwiec jest miesiącem w którym odwracają się role. Przepiękne i kwieciste do tej pory lasy zmieniają się w monotonną zieleń praktycznie pozbawioną kwiatowych łanów, które to łany zaczynają królować na łąkach. To właśnie na łąkach i murawach królowało najwięcej kwiecia, do najpiękniejszych spektakli należały nadodrzańskie murawy z wielotysięcznymi populacjami szafirka miękkolistnego. Towarzyszyły mu kobierce róży francuskiej, żółte i białe kwiatostany przytulii i wiązówki oraz drobne i niepozorne kwiatki groszku liściakowego, gatunki rzadkiego i stwierdzonego głównie na Dolnym Śląsku. W innych regionach na łąkach trzęślicowych spotkać można było wysokie, kwitnące na błękitno kosaćce syberyjskie, żółte pompony pełników europejskich i różowe, strzeliste kwiatostany mieczyków dachówkowatych. Początek lata to także okres kiedy masowo zakwitają rośliny związane z siedliskami silnie wilgotnymi, zarówno obejmujące łąki selernice jak konitrut błotny oraz torfowiska jak wrzosiec bagienny (gatunek bardzo rzadki, znany głównie z Polski Zachodniej). Dolina Odry to prawdziwe zagłębie roślinności wodno-błotnej. W górach oprócz łąk trzęślicowych, kwiatowe spektakle rozpoczęły się także na murawach kserotermicznych, gdzie licznie kwitły gółki długoostrogowe, goryczki krzyżowe, podkolany i zarazy. Jest to także czas, gdy zaczynają rozkwitać ziołorośla nad górskimi potokami. Wśród nich wypatrzeć można wysokie byliny jak modrzyk górski, miłosna górska oraz o dziwo wielosił błękitny, który chyba był uciekinierem z dawnym ogrodów albowiem w Polsce rośnie naturalnie na drugim końcu kraju (Podlasie, Mazury).


Lipiec należał do miesięcy z wyjątkowo regularnie pojawiającymi się opadami, które dały choć na chwilę trochę wytchnienia dla wysuszonej roślinności. Był to także miesiąc, gdzie w naszym kalendarzu podróży królowały parki narodowe a mamy ich w województwie „aż” dwa – Karkonoski i Gór Stołowych. Park w Górach Olbrzymich, jak nazywane są czasem Karkonosze to botaniczna perełka, gdzie występuje cała grupa roślin spotykanych w skali regionu lub kraju tylko tutaj. Do tego dochodzi nawet kilka karkonoskich endemitów oraz liczna grupa roślin generalnie rzadkich lub chronionych. Niestety bardzo wiele tych perełek rośnie w miejscach nieudostępnionych, daleko poza szlakami. To nie Tatry, gdzie bez schodzenia ze szlaku można podziwiać setki wysokogórskich gatunków. Na szczęście park pomyślał o przyrodniczych nieszczęśnikach i udostępnił bogatą kolekcję karkonoskich roślin w Banku Genów na jeleniogórskim osiedlu Jagniątków. Można tu zobaczyć m.in. przytulię sudecką, turzycę patagońską, czosnek syberyjski i rozrzutkę alpejską. Natomiast przy karkonoskich szlakach napotkamy bażynę czarną, wełnianki i „sudeciaki” czyli gnidosza sudeckiego, kukułkę sudecką i tojada sudeckiego. W Górach Stołowych natomiast podziwialiśmy reliktowy bór sosnowy, jedyne znane stanowisko tajęży jednostronnej na Dolnym Śląsku oraz kruszczyka Greutera, gatunku do tej pory niestwierdzonego w polskiej części Sudetów.


Sierpień był miesiącem, kiedy to rośliny stopniowo oddawały pałeczkę pierwszeństwa grzybom. Niestety był to także miesiąc, kiedy znów znacząco zmalały opady powodując iż wiele grzybów owocowało bardzo słabo. Mimo wszystko nie brakowało i tu wielu ciekawych gatunków. W wakacje najlepiej jest szukać gatunków wapieniolubnych, których królestwem są Góry Kaczawskie oraz Pasmo Krowiarek. Ze względu na rozległe tereny bogate w nawapienne buczyny można spotkać w tych miejscach bardzo wiele rzadkich gatunków. W tym roku udało nam się sfotografować m.in. rzadkiego borowika korzeniastego, purchawkę jeżowatą, muchomora szyszkowatego, muchomora jeżowatego oraz borowika usiatkowanego. Jednak prawdziwą perłą sierpnia nie był grzyb, była nim roślina. Po wielu latach i wielu wyprawach udało nam się w końcu namierzyć cyklamena purpurowego. Jest to jedna z najrzadszych roślin w Polsce, rosnąca obecnie tylko na stokach w rezerwacie Góra Miłek. Mimo suszy napotkaliśmy dwie subpopulacje liczące łącznie 40-50 kwitnących osobników. Do listy kaczawskich perełek warto także dodać ożankę pierzastosieczną spotkaną na pobliskiej Gruszce oraz maluteńką centurię nadobną. Jednak nie tylko góry obfitowały w ciekawe znaleziska. W dolinie Odry i Oławy spotkaliśmy piękne populacje rzadkiego grzybieńczyka wodnego (jedno z zaledwie 20 krajowych stanowisk) oraz goryczki wąskolistnej. Na dorodnych dębach porastających doliny licznie wyrastały owocniki rzadkich grzybów, ozorek dębowy i błyskoporek płaczący. Na tych samych dębach można było zaobserwować gatunki naturowych chrząszczy (jelonek rogacz, kozioróg dębosz i pachnica dębowa).


Jeśli jeszcze w sierpniu można było mówić o roślinnych wpływach, tak jesienią zdecydowanie królowały już grzyby. Wrzesień 2019 był pod tym względem rekordowy albowiem nigdy w ciągu jednego miesiąca nie udało nam się spotkać tylu rzadkich gatunków. Z początkiem miesiąca odwiedziliśmy regiony Ziemi Kłodzkiej, gdzie w Górach Złotych napotkaliśmy gwiazdosza potrójnego, borowika usiatkowanego, goździelce, sromotniki i okratki. Następnie w Paśmie Krowiarek udało się zobaczyć rzadkie grzyby nawapiennych buczyn jak purchawka jeżowata, buławniczka sitowata, buławka pałeczkowata. Na tamtejszych łąkach widzieliśmy także wilgotnice, czasznicę olbrzymią oraz jedną z ostatnich roślin kwitnących w Polsce, czyli goryczuszkę orzęsioną. Jednak największy grzybowy festiwal był w Górach Stołowych, zarówno parku jak i obszarach poza nim. To tu (w końcu!) udało się zobaczyć arcy-rzadką na Dolnym Śląsku kolczakówkę piekącą oraz towarzyszące jej gwiazdosze:  czteropromienny i koronowaty, a także gęstoporek cynobrowy i goździeniowiec żółtobiały. Dużą niespodziankę w drodze powrotnej sprawił nam przełom Nysy w Bardzie, gdzie niespodziewanie spotkaliśmy całą grupę szyszkowców łuskowatych, gatunku bardzo rzadkiego w tej części Polski. Kolejnym grzybowym strzałem w dziesiątkę okazały się (jak zwykle) Góry Kaczawskie. To właśnie tutaj po kilku sezonach poszukiwań natrafiliśmy na grupę owocników borowika szatańskiego (tego prawdziwego!) oraz jego formę ksantoidalną, tj. pozbawioną czerwonego barwnika. Oprócz niego napotkaliśmy borowika ponurego, piestrzenicę kędzierzawą, lejkowca dętego, lejkowniczka oraz całą gamę krzaczkowatych i maczugowatych grzybów: goździelec zaostrzony, g.robakowaty, goździeniec gliniasty, goździeńczyk grzebieniasty, goździeńczyk popielaty, koralówka blada, goździeniowiec (piękny/miodowy) i koralownik białawy. Perłą w koronie był jednak goździelec fioletowy, jeden z najpiękniejszych i najrzadszych grzybów w Polsce.


Październik był już miesiącem typowo kończącym sezon. Wśród roślinności panowały głównie gatunki synantropijne i ruderalne, które kwitną nieprzerwanie aż do przymrozków. Oprócz nich wszędzie można było podziwiać licznie owocujące krzewy jak trzmielina, głóg, dzika róża, szakłak, dereń i inne. Wśród grzybów także kończyła się bioróżnorodność albowiem gatunki rzadkie w dużej mierze pojawiały się wiosną i latem. Ich miejsce zastępowały grzyby w dużej mierze pospolite, głównie gołąbki, purchawki, grzybówki, twardzioszki, mleczaje i inne. Nie zabrakło oczywiście i grzybów jadalnych, które przeżywały renesans albowiem wrzesień był kolejnym miesiącem z częstszymi opadami deszczu (choć w ogólnej skali poziom wód wciąż był niski). W lasach królowały podgrzybki, w tym pospolity podgrzybek brunatny, złotawy i zajączek, którym miejscami towarzyszył rzadszy podgrzybek oprószony. Gdzieniegdzie widywało się także dorodne i pękate borowiki szlachetne, zwane prawdziwkami, oraz jego pospolitego kuzyna, borowika ceglastoporego. Z gatunków rzadkich warto wspomnieć dwie skrajności, a mianowicie siedzunia sosnowego i soplówkę bukową. Oba równie rzadkie, a różnica poleca na ochronie. Z siedzunia ochronę zdjęto, przez co jest masowo zrywany, podczas gdy soplówka jest jeszcze chroniona. Październik kończy dla nas tegoroczny sezon, który mimo suszy był dla nas najlepszy pod względem ilości spotkanych gatunków. Do największych sukcesów uważamy odnalezienie niepublikowanych stanowisk grzybów (goździelec fioletowy, purchawka jeżowata, szyszkowiec łuskowaty, borowik szatański) oraz spotkanie kilku gatunków roślin (kłokoczka, cyklamen, obuwik w Górach Kaczawskich, ciemierniki, ułudka leśna, przytulia stepowa, grzybieńczyk wodny, groszek liściakowaty, dziewanna fioletowa, karkonoskie endemity). Co przyniesie rok 2020? Czy podwójna 20-stka okaże się szczęśliwa? O tym przekonamy się dopiero za 5 miesięcy, gdy śnieżyce i śnieżyczki otworzą w marcu nowy sezon. 🙂