Przyrodnicze Podsumowanie 2021

Przyrodnicze Podsumowanie 2021

8 grudnia 2021 Wyłączone przez admin

Tradycyjnie listopad jest miesiącem, gdy kończymy sezon wyjazdów. Czas ten przeznaczamy na opisywanie odwiedzonych miejsc i dzielenie się przeżyciami. Rok 2021 był całkiem łaskawy dla rodzimej flory mimo lekkiego falstartu wiosną, kiedy to zima potrafiła o sobie przypomnieć jeszcze w początkach maja. Natomiast opady deszczu były na dosyć dobrym poziomie a w górach deszczu było wręcz w nadmiarze. Jedno jest pewne, ten sezon był lepszy od poprzedniego ale po kolei … 


Po niespokojnym roku 2020, kiedy to w szerzącej się ogólnokrajowej panice zakazano wstępu do lasów, ten rok był zgoła odmienny. Cechował się wręcz całkowitym przeciwieństwem. Z powodu zamykania granic Polacy zostali w dużej mierze w kraju. W efekcie góry i lasy musiałby przyjąć nadzwyczaj duże ilości turystów. Ilości, które to były szczególnie odczuwalne w najpopularniejszych lokalizacjach jak oba parki narodowe czy tereny z wieżami widokowymi. Jednak sezon ten zostanie zapamiętany także z powodu dużego falstartu. W zeszłym roku wiosną panowała susza (w miesiącu kwietniu na nizinie nie spadła ani jedna kropla wody!), a w tym roku wiosną była zima. Dosłownie. Przymrozki trzymały wyjątkowo długo bo aż do maja. Pierwszy raz od bardzo wielu lat na ciepłą dolnośląską nizinę przyszli zimni ogrodnicy. Wszystko to spowodowało, że roślinność ruszyła z bardzo dużym opóźnieniem. Przykładowo nasz tradycyjny wyjazd na pierwszomajowe kukułki bzowe musiał zostać przesunięty aż na połowę miesiąca. Im później tym czas wegetacji ulegał normalizacji i już w lipcu większość roślin rozkwitała zgodnie ze swoim rytmem. Opóźnienia bowiem dotknęły najbardziej gatunki wiosenne i rosnące na nizinie.

Jednak są grupy roślin, które mają całkowicie w nosie prognozę pogody. Dla nich najważniejszy jest kalendarz bez względu na panujące warunki. Do tej grupy należy wiele wczesnowiosennych geofitów i innych roślin, które potrafią kwitnąć opatulone śnieżną kołderką. W tym roku takie widoki postanowiliśmy ujrzeć w Górach Kaczawskich, które posiadają w swojej ofercie kilka unikatów. Szukać ich należy w zachodniej części, mało znanej i rzadko odwiedzanej przez turystów. Mowa tu o Dolinie Ochotnicy, gdzie potok silnie meandruje pośród łęgów i kwaśnych buczyn. W miejscu tym można spotkać jeden z największych unikatów regionu jak i kraju, czyli tysiące kęp ciemiernika zielonego (Helleborus viridis). Gatunek spotykany obecnie tylko w kilku miejscach, z czego kaczawska populacja jest największa. Towarzyszą mu tysiące kęp śnieżycy wiosennej a także śnieżyczki przebiśnieg, czosnku niedźwiedziego, ziarnopłonu, zawilców i wielu innych roślin. Aż dziwne, że ten piękny fragment gór nie jest chroniony w jakikolwiek sposób.


Na Przedwiośniu można spotkać także inne piękne rośliny, które zamiast podmokłego łęgu wolą trochę suchsze lasy bukowe o żyznej i przepuszczalnej glebie bogatej w rumosz wapienny. Takie warunki panują m.in. na Bukowej Górze koło Grudna, która zlokalizowana jest na drugim końcu Gór Kaczawskich w stosunku do omawianej przed chwilą Doliny Ochotnicy. W miejscu tym spotykamy liczne kępy niebieskich przylaszczek pospolitych (Anemone hepatica, od niedawna zaliczanych do rodzaju zawilec), jasnoróżowe kwiaty wawrzynka wilczełyko (Daphne mezerum) zmieniające się po kilku tygodniach w krwistoczerwone ale trujące jagody i prawdziwy rarytas Sudetów jakim jest żywiec dziewięciolistny (Cardamine enneaphyllos). Ta niewielka roślina o bladożółtych kwiatach jest coraz rzadszym gatunkiem, charakterystycznym dla dojrzałych lasów o pierwotnym charakterze. Obecnie najwięcej stanowisk odnotowuje się w Sudetach, jednak spotykana jest ona także na pojedynczych stanowiskach w południowej i zachodniej Polsce.


Tegoroczny kwiecień należał do jednych z najzimniejszych w ostatnich kilkudziesięciu latach, w efekcie wiele gatunków ruszało później niż zazwyczaj. Mimo to wszystkie kwietniowe geofity zdążyły zakwitnąć w kwietniu. Udało nam się odwiedzić jeden z najpiękniejszych kwiatowych spektakli w naszym województwie jakim jest masowy rozkwit kokoryczy pustej (Corydalis cava) w Lasach Oławskich. Rośliny tego gatunku otwierają kwiaty w połowie miesiąca i bardzo szybko okrywają las w różowych barwach na powierzchni kilkuset hektarów, miejscami całkowicie dominując w krajobrazie. Niestety obraz ten trwa tylko kilka dni, bo kokorycze przekwitają równie szybko co zakwitają. W efekcie trzeba się bardzo dobrze wstrzelić w szczyt ich kwitnienia. W tym samym okresie można spotkać inne kwietniowe rośliny jak rzadka ułudka leśna, zawilce, fiołki i miodunki. Oprócz roślin wyszukiwaliśmy także brązowych, silnie pomarszczonych kulek, które niektórym mogą przypominać odchody. Chodzi o całą grupę wiosennych grzybów jak smardz jadalny, naparstniczka czeska, piestrzenica olbrzymia i piestrzenica kasztanowata. Wszystkie one rosną w okolicy naszej miejscowości, więc przynajmniej nie trzeba było odbywać dalekich podróży. Więcej o nich można przeczytać w felietonie „Wiosenne Workowce„.


Miesiąc maj zdominowany był ponownie przez Góry i Pogórze Kaczawskie, gdzie znajdują się stanowiska wielu rzadkich lub unikatowych gatunków roślin. Z powodu opóźnienia fenologicznego ominęliśmy pierwszomajową wizytę na kukułki bzowe. Zamiast tego zwiedziliśmy północno-wschodnie krańce parku krajobrazowego, które są mało znane i rzadko można tam kogoś spotkać. Wśród odwiedzonych terenów warto wymienić Krzyżową Górę z murawami kserotermicznymi, Dolinę Gajki z malowniczymi stromymi stokami porośniętymi jaworzyną i buczyną oraz Dolinę Prusickiego Potoku z pięknie zachowanymi żyznymi lasami bukowymi i całą serią pomników przyrody. Do jednych z bardziej niezwykłych pomników należą dwa potężne bluszcze rosnące na wschodnich stokach doliny Gajki. Gdy nastał odpowiedni czas (tj. połowa maja) odhaczyliśmy jedną z naszych tradycyjnych wizyt, czyli odwiedzenie kukułek bzowych (Dactylorhiza sambucina) na Storczykowym Wzgórzu. Z powodu opóźnienia w terminarzu kwitnienia, tamtejsze gatunki wczesno i późno zakwitających roślin wymieszały się. W efekcie można było podziwiać kwitnące kukułki i buławniki w tym samym czasie.


Druga połowa maja obfitowała w spacery po dwóch odległych od siebie regionach. Pierwszym były nizinne tereny wokół Legnicy, która obfituje w kilka rezerwatów przyrody i zespołów przyrodniczo-krajobrazowych. Jeden z owych zespołów wyróżnia się szczególnie bowiem występuje tam cała seria potężnych głogów chronionych jako pomniki przyrody, mowa tu o długim pasie chroniącym serię wzgórz o nazwie Wysoczyzna Taczalińska. Same głogi spotkaliśmy w szczycie kwitnienia, dzięki czemu te 7-8 m drzewa pokryte były tysiącami kwiatów. Następnie udaliśmy się na bardzo mały rezerwat przyrody Brekinia, który został powołany dla ochrony stanowiska jarzębu brekinia (Sorbus torminalis), w tym form drzewiastych. Ostatni dzień miesiąca poświęciliśmy na zwiedzenia odległego miejsca jakim są Góry Kamienne, a dokładniej tamtejsze piękne twory geologiczne na Masywie Rogowca. Można tam podziwiać rozległy strumień blokowy czy Skalną Bramę, czyli skałę rozerwaną w pół na wskutek ruchów masowych. Dodatkowo miejsce to jest prawdziwym rajem botanicznym z ogromną ilością lilii, tojadów, marzanek, paproci i dzwonków. Natomiast całkiem niedaleko znajduje się pewna hala z widokiem na schronisko Andrzejówka, gdzie można podziwiać około 700 kwitnących storczyków męskich (Orchis mascula). Kilka tygodni później na hali tej zakwitną arniki górskie, przytulie drobne i gółki długoostrogowe.


Czerwiec był chyba naszym najintensywniejszym miesiącem pod względem botanicznych wyjazdów. Wszystko z powodu tego, że część majowych gatunków zakwitła dopiero w czerwcu, natomiast rośliny typowo czerwcowe nie przesunęły kwitnienia na następny miesiąc i wszystko skumulowało się w jednym okresie. Na początku odbyliśmy wizytę na Przedgórzu Sudeckim a dokładniej Wzgórza Niemczańskie, gdzie podziwialiśmy kwitnące dziewanny fioletowe (Verbascum phoeniceum). Rzadki gatunek mający tutaj chyba największą dolnośląską populację. Oprócz niej na tutejszych murawach kserotermicznych spotkać można goździki, czosnki, szałwie czy zanokcicę północną, która upodobała sobie szczeliny skalne wokół muraw. Obok wzgórz rozpościera się Masyw Ślęży z jej serpentynitowymi wzgórzami. Jedno z nich, zwane Kamiennym Grzbietem, już niemal całkowicie zniknęło w niecce kamieniołomu, jednak wciąż istnieje tu wąski pas z przebogatą roślinnością. Do najcenniejszych elementów należy zaraza przytuliowa (Orobanche caryophyllacea) o bladożółtych kwiatach. Jest to prawdopodobnie jedno z ostatnich stanowisk w województwie. Towarzyszy jej rzadka wyka panońska oraz stosunkowo pospolite w tej okolicy szałwie, goździki i wiązówki. Wśród innych siedlisk nieleśnych odwiedziliśmy także bazaltowy szczyt Krzyżowej Góry z bardzo licznym stanowiskiem rzadkiej i wymierającej perłówki siedmiogrodzkiej (Melica transsilvanica).


W Czerwcu odwiedziliśmy ponownie Góry i Pogórze Kaczawskie i był to chyba jeden z najlepszych wyjazdów w ten region. Bowiem udało nam się podziwiać kwitnące obuwiki (nie)pospolite (Cypripedium calceolus) na dwóch stanowiskach (w tym jedno odnalezione przez nas 3 lata temu, a przynajmniej nigdzie w literaturze nie ma o nim informacji). Choć obie kępy kwitły skromniej, prawdopodobnie z powodu długiej zimy, to jednak ich odnalezienie zawsze cieszy. W tym samym fragmencie lasów kwitły kłokoczki południowe (Staphylea pinnata) i jest to jedno z ostatnich znanych stanowisk w województwie. Wokół tychże lasów rozpościerają się rozległe łąki tworzące mozaikę łąk trzęślicowych, kaczeńcowych i kośnych. To właśnie tu krajobraz nabiera niebieskich barw jakie tworzy prawdziwe może kosaćców syberyjskich (Iris sibrica). Było to jeden z najpiękniejszych widoków w tym sezonie. Kilka kilometrów dalej zlokalizowany jest Wąwóz Lipa chroniący siedliska leśne z rzadką roślinnością. To tam udało nam się zobaczyć liczne kwiatostany pachnących podkolanów białych i różowe turbany lilii złotogłów, w tym formy o białawych kwiatach. Oczywiście spotkaliśmy także salamandry plamiste, stały element tegoż wąwozu. Na koniec zwiedziliśmy projektowany rezerwat „Swarna i Popielowa„, który zachwycił nas tamtejszymi formacjami skalnymi z czego najbardziej widowiskowe były tzw. „Schody” wraz z ogromnym blokiem skalnymi. Ów skała niemal wisiała w powietrzu!


Druga połowa czerwca to czas zachodnich pasm górskich Ziemi Kłodzkiej, dokładniej Gór Orlickich i Gór Bystrzyckich. Odwiedziliśmy nasze tradycyjne miejscówki jak murawy kserotermiczne obszaru Natura 2000 Grodzyn-Homole, gdzie podziwialiśmy tutejsze okazy lilii bulwkowatej o pięknych pomarańczowych kwiatach, gółki długoostrogowej o pachnących kwiatostanach w kolorze różowym i pędy zarazy wielkiej, czyli bezzieleniowego pasożyta o pomarańczowo-żółtych kolorach. Kilka kilometrów na południe rozpościera się jeden z mało znanych terenów, któremu niedawno nadano oficjalną nazwę Siódme Niebo. Jest to mozaika młak niskoturzycowych, alkaicznych torfowisk, ziołorośli górskich i muraw bliźniczkowych, gdzie występuje jedno z największych zagęszczeń rzadkich i chronionych roślin jakie widziałem w Sudetach. Można tu podziwiać takie gatunki jak kukułka Fuchsa, arnika górska, jaskier platanolistny, tojad dziubaty, tłustosz zwyczajny, wełnianki, gnidosz błotny, ciemiężyca zielona, pełnik europejski, jastrzębiec pomarańczowy oraz jeden rarytas, znany w województwie tylko z trzech miejsc występowania. Jest to jedno z najpiękniejszych miejsc z kilkoma źródliskami, gdzie wytrącają się trawertyny (martwica wapienna, źródleniec). Warto mieć ze sobą kalosze, bowiem najprawdopodobniej powrót odbędzie się w całkowicie ubłoconych butach. Wiele kilometrów na wschód ciągnie się malownicza i niedoceniania Dolina Bystrzycy Dusznickiej. Jest to miejsce piękne pod względem krajobrazu, rzadkich siedlisk oraz licznych gatunków rzadkich i chronionych jak choćby róża alpejska, zanokcica zielona, paprotnik kolczysty, modrzyk górski, skrzyp olbrzymi i rzeżucha trójlistkowa. Specyficzny mikroklimat sprawia, że panuje tu przyjemny chłód nawet w największy letni skwar.


Lipiec był miesiącem, gdy odwiedziliśmy Karkonoski Park Narodowy w dniu powszednim by uniknąć ogromnych tłumów. Spotkało nas „Szczęście w nieszczęściu” bowiem pogoda była pochmurna i lekko mżysta co jeszcze dodatkowo odstręczało tłumy. W tym czasie udało nam się odwiedzić Wierzchowinę wraz z tamtejszymi torfowiskami i mokradłami, gdzie ponownie spotkaliśmy gnidosza sudeckiego (Pedicularis sudetica), jednego z najrzadszych przedstawicieli rodzimej flory spotykanego w Polsce tylko tutaj. Kilka osobników o różowych kwiatach kwitło tuż przy kładce. Niedaleko rosły także kępy wełnianeczki darniowej (Baeothryon cespitosum), którą to spotkaliśmy po raz pierwszy. Jest znacznie mniej widowiskowa od swojej krewniaczki i mocno zlewa się z otaczającymi ją trawami, co może być podwodem tego że wcześniej nam umykała. Wśród innych sukcesów należy wymienić spotkanie z dwulistnikiem pszczelim (Ophrys apifera), którego odkryto w Górach Kaczawskich w zeszłym roku. Jest to zaledwie druga znana populacja w kraju. Oprócz dwulistnika w paśmie tym już tradycyjnie podziwialiśmy liczne populacje kruszczyków, zarówno pospolitego kruszczyka szerokolistnego jak i rzadkiego kruszczyka rdzawoczerwonego oraz ich mieszańca – kruszczyka Schmalhausena. Nie udało nam się namierzyć (lub rozpoznać) kruszczyka Muellera. Pod koniec miesiąca zwiedziliśmy uroczyska na Ziemi Wołowskiej, w tym rezerwaty społeczneProNatura” z przebogatą florą siedlisk namuliskowych, brzegowych i bagiennych. Wśród sukcesów należy odhaczyć spotkanie krwawnicy wąskolistnej (Lythrum hyssopifolia) i bebłka błotnego (Peplis portula), rosnących na zabagnionych murawach rezerwatu Polder. Wśród innych gatunków warto wymienić wilżynę ciernistą, kocanki piaskowe, goździka pysznego, mieczyka dachówkowatego i tarczycę oszczepowatą.


Sierpień i wrzesień można podpiąć pod jeden akapit albowiem w obu miesiącach niewiele się działo w świecie roślinnym. Wyjątkowo zrezygnowaliśmy z wizyt w już wielokrotnie odwiedzanych miejscówkach, a nowych stanowisk florystycznych na ten okres nie znamy. Jedynym wyjątkiem była podróż w Góry Stołowe by ponownie odwiedzić stanowisko tajęży jednostronnej (Goodyera repens) i kruszczyka Greutera (Epipactis greuteri). Ten drugi jest naszym oczkiem w głowie, bowiem sam takson został dopiero niedawno rozpoznany w Polsce, a w polskiej części Sudetów nie było do tej pory podanych oficjalnych stanowisk. Nasze znalezisko można więc uznać za pierwsze. Niestety … termin wizyty był źle dopasowany i zastaliśmy tylko jeden kwitnący okaz. Ilością natomiast nadrabiała tajęża, której było spokojnie koło stu kwitnących pędów. Wisienką na torcie było spotkanie kolczakówki piekącej (Hydnellum peckii) w pełnej krasie. Po trzech sezonach w końcu udało nam się wstrzelić w idealny moment gutacji. Wprawdzie dotyczyło to tylko jednego owocnika na około 20 ale lepszy rydz niż nic. Przy okazji wizyty w Górach Stołowych spotkaliśmy również inne grzyby jak liczne gwiazdosze, soplówkę bukową, borowiki i podgrzybki. Trzeba było także obowiązkowo odwiedzić Skalną Czaszkę, zwłaszcza że park narodowy otworzył oficjalne dojście do niej.


Jesień i koniec lata to czas borowikowatych. Ten sezon także był mieszanką porażek i sukcesów. Wśród sukcesów należy wymienić spotkanie po kilku latach poszukiwań borowikowca tęgoskórowego (Pseudoboletus parasiticus), zwanego dawniej podgrzybkiem pasożytniczym. Żeby było śmieszniej wszystkie napotkane trzy stanowiska zlokalizowane były w odległości kilku-kilkunastu kilometrów od naszego domu. Nie był to jednak koniec niespodzianek, bowiem w Parku Szczytnickim odnalazłem płowca jodoformowego (Hemileccinum impolitum), zwanego dawniej borowikiem płowym (niestety wszystkie owocniki były już stare i zjedzone przez robaczki) oraz jednego owocnika piaskowca kasztanowatego (Gyroporus castaneus). W Parku Leśnickim spotkałem piękne owocniki borowika ciemnobrązowego (Boletus aereus), które po kilku dniach zostały wyzbierane przez nieznanego grzybiarza. Ten proceder jest niestety plagą w miejskich parkach. Kolejnym nowym gatunkiem napotkanym tym razem w lesie na Kłodzkiej Górze był grzybiec purpurowozarodnikowy (Porphyrellus porphyrosporus) o ponurych kolorach. Wisienką na borowikowym torcie było spotkanie dwóch kolejnych gatunków w Górach Sowich, gdzie namiary otrzymałem od grzybiarki z bloga Pieprznik.pl. To dzięki niej zobaczyłem gorzkoborowika żółtoporego (Caloboletus calopus) oraz piękną i bardzo liczną populację borowika sosnowego (Boletus pinophilus), która występowała na południowym stoku gnejsowych skał porośniętych przez kwaśną buczyną podgórską.


Ostatni miesiąc w naszym podsumowaniu, czyli Październik, był miesiącem wybitnie skupiającym się na pomnikach przyrody. To właśnie wtedy większość drzew przybiera kolory złotej jesieni i prezentuje się najbardziej fotogenicznie. W okresie tym nawet pomniki przyrody nieożywionej są najpiękniejsze bowiem złotożółte listowie stanowi idealne tło dla kompozycji. Rok 2021 zapisze się w kartach ochrony przyrody jako jeden z najlepszych bowiem liczba powołanych pomników jest bardzo duża. Jest więc co fotografować. Skupiliśmy się zarówno na nowinkach, tegorocznych pomnikach, jak i na obiektach objętych ochroną dawno temu. Do tego w tym roku odwiedziliśmy skupiska drzew ze skrajnych lokalizacji w województwie. Chodzi bowiem o Dolinę Baryczy i Góry Kamienne. W pierwszej lokalizacji skoncentrowaliśmy się na gminie Milicz, gdzie można podziwiać całą serię dorodnych dębów ale także grupę sosen i pojedyncze okazy wiązu, dębu błotnego, platana, robinii i zrosłodrzewu. Przy okazji odwiedziliśmy ogromne dęby ze Stawów Krośnickich w sąsiedniej gminie Krośnice. Następnie naszą uwagę przykuły nowe pomniki przyrody wokół terenów pałacowych wałbrzyskiego osiedla Książ oraz prawie setka drzew w Szczawnie Zdroju. Ze względu na liczbę drzew w drugim mieście, opis zostanie podzielony na 4 artykuły (cz.I, cz.II, cz.III, cz.IV). Dodatkowo zwiedziliśmy pomniki przyrody nieożywionej, czyli Szczeliny Wiatrowe na Lesistej Wielkiej, Czartowskie Skałki pod Miroszowem i Zamkowe Skały w Złotym Lesie.


Rok 2021 nie był rokiem szczególnie niesamowitym ale nie był to także rok stracony. Było kilka porażek jednak nie brakowało też sukcesów. Wśród porażek należy wymienić falstart wegetacji, czerwcowy wyjazd na jelonka rogacza (znalezione tylko dwa okazy!) i znowu nieudane poszukiwania mieczyka błotnego. Poza tym poszukiwaliśmy buławnika czerwonego na nowo odkrytym stanowisku … które leśnicy zniszczyli oraz gołka białawego w Karkonoszach, który miał rosnąć przy szlaku. Kiepsko było także z letnimi grzybami. Nie udało się spotkać ponownie borowika szatańskiego czy goździeńca fioletowego. Wycieczka na kłodzkie goryczki także była nieowocna. Padało a więc wszystkie kwiaty były pozamykane. ALE! Było też wiele sukcesów. Jak zwykle nie zawiodły Góry i Pogórze Kaczawskie, gdzie spotkaliśmy piękne okazy obuwika, podkolana, kruszczyków, lilii, kosaćców i oczywiście dwulistnika pszczelego. Owocne były także wyjazdy na Ziemię Kłodzką, szczególnie na Siódme Niebo, murawy kserotermiczne, do parku narodowego czy na tamtejsze grzyby. Odkrytą dopiero w tym roku perłą okazały się Góry Kamienne z bogactwem formacji skalnych i niezliczonego kwiecia, które zapewne jeszcze obejrzę w przyszłym roku. Podobnie jest z Ziemią Wołowską i Doliną Baryczy, które kryją w sobie wiele pięknych roślin i grzybów. Ale to wszystko dopiero w przyszłym sezonie. 🙂

Poniżej lista fotorelacji powstałych w tym roku: