Borowikowe Szaleństwo 2026

Borowikowe Szaleństwo 2026

29 września 2026 Wyłączono przez admin

Borowiki mają swoje fochy, to fakt oczywisty. Nie pojawiają się w regularnych porach, data w kalendarzu tutaj nie obowiązuje. Ich pojaw w 100% uzależniony jest od warunków atmosferycznych. Musi być ciepło i deszczowo. Niestety w dobie zmian klimatycznych o takie warunki wcale nie jest łatwo na Dolnym Śląsku. Masowe pojawianie się tych grzybów jest wydarzeniem tylko raz na kilka sezonów, i to był właśnie taki sezon! Zapraszamy do fotorelacji z borowikowego szaleństwa 2026.


Jak już wspomnieliśmy, by masowo pojawiły się kolorowe (ciepłolubne) borowiki musi być ciepło i deszczowo. Ostatnie takie sezony były w 2019, 2022 i 2024. Widać więc pewną regularność, przy czym najlepszy był zdecydowanie 2019 rok, który raczej nie powtórzy się prędko. Poprzedni sezon (rok 2025) był jednym z najgorszych. Lato było suche i zimne. W sierpniu dochodziło nawet do przygruntowych przymrozków w niektórych regionach! W efekcie niemal w całej Polsce było pusto. Kolorowe borowiki dały sobie spokój czekając na lepszy sezon.

No i jak postanowiły, tak też dotrzymały słowa! Wprawdzie lato było wyjątkowo suche, to jednak na przełomie sierpnia i września rozpoczęły się intensywne i regularne opady. Dolny Śląsk został nawet odwiedzony przez niż genueński niosący wyjątkowo duże opady deszczu. Na efekty nie trzeba było długo czekać! Znajomi rozsiani po Polsce donosili o pojawieniu się pierwszych kolorowych borowików. Skuszeni tymi wiadomościami także ruszyliśmy do lasu!

Chcielibyśmy także pokrótce wyjaśnić terminologię:

  • Kolorowe Borowiki – jest to nieformalna nazwa stosowana przez pasjonatów na grupę borowików, którą charakteryzuje różnobarwna kolorystyka, gdzie brąz nie jest kolorem dominującym. Do tej grupy przeważnie zaliczane są gatunki z rodzaju krwistoborowik Rubroboletus, modroborowik Suillellus, imperator Imperator, rubinoborowik Rubinoboletus oraz masłoborowik Butyriboletus.
  • Ciepłolubne Borowiki – druga nieformalna grupa, obejmująca borowiki preferujące stanowiska ciepłe (gatunki termofilne), przeważnie na południowych stokach. W wielu przypadkach są to gatunki typowo południowoeuropejskie, które w Polsce osiągają północną granicę zasięgu. Do tej grupy zaliczane są w większości wcześniej wymienione rodzaje, a także płowiec (Hemileccinum) oraz borowik ciemnobrązowy (Boletus arereus)

Nie ma formalnej definicji na te grupy. W efekcie obie nazwy mogą być tak naprawdę używane naprzemiennie. 


Szatańskie Szaleństwo

Oczywiście na pierwszy ogień poszła dobrze nam znana góra. Jest porośnięta przez jedną z najlepiej zachowanych nawapiennych buczyn w regionie, które jakimś cudem uniknęły masowych wycinek i drastycznych rębni. Początkowo nic nie zapowiadało szaleństwa. W pierwszym miejscu było pusto, ale nie zważając na to szliśmy dalej. No i udało się! Naszym oczom ukazała się przeogromna populacja krwistoborowika szatańskiego (Rubroboletus satanas), spokojnie 60-80 owocników. Wszelkich kształtów i kolorów, od modelowo czerwonych po czerwono-żółte, bladoróżowe i niemal całkowicie pozbawione czerwonego barwnika (forma ksantoidalna).

Szatan nie zawsze wygląda tak, jak nam się wydaje! Standardowo przedstawia się go z czerwonym trzonem, białym kapeluszem i czerwonymi rurkami, jednak wcale nie jest to reguła. Gatunek ten potrafi przybierać wiele różnych barw, co wprowadza konsternację i utrudnia rozpoznanie mniej doświadczonym grzybiarzom.

Dość często zdarza mu się bowiem żółty kolor, co potrafi sprawić spory kłopot. W Polsce występuje bowiem inny grzyb – gorzkoborowik żółtopory, który na południu kraju, zwłaszcza w górach, jest stosunkowo częsty. Tradycyjnie główną cechą odróżniającą oba gatunki jest właśnie żółty kolor rurek i górnej części trzonu u żółtoporego.


Co jednak w sytuacji, gdy i szatański ma żółte barwy? Bo zdarza się i tak! Spotyka się nawet osobniki całkowicie pozbawione czerwieni – to tzw. forma ksantoidalna, R. satanas f. crataegi. W takich przypadkach kluczowe znaczenie ma rozmiar, pokrój i siedlisko. Szatański jest zdecydowanie większy, ma grubszy trzon i masywniejszy kapelusz, a do tego rośnie na glebach wapiennych w lasach liściastych, podczas gdy żółtopory preferuje kwaśne bory iglaste.

My w Polsce natrafiliśmy jeszcze na jedną, równie problematyczną formę barwną – bladoróżową. Nie występują w niej ani żółcie, ani czerwienie, a całość utrzymana jest w biało-różowej tonacji, co przywodzi na myśl śródziemnomorskiego krewniaka, R. pulchrotinctus. Ten ostatni jest gatunkiem wybitnie ciepłolubnym i w Polsce raczej nie mamy szans go spotkać – najdalej na północ notowane są jego stanowiska w Chorwacji i we Włoszech. Taka właśnie różnorodność kolorystyczna cechuje ten gatunek.


Kolorowe Szaleństwo

Jednak szatany nie były jedynymi grzybami, które poczuły że to dobry czas. Spod ściółki swoje piękne kapelusze wypuścił także gorzkoborowik korzeniasty (Caloboletus radicans). Jest to jeden z trzech chronionych borowików, choć ochroną powinno zostać objętych znacznie więcej gatunków!

Jest to stosunkowo ładny borowik, jego kapelusz ma barwę jasnoszarą, jest suchy i zwykle matowy. Trzon bladożółty, często z delikatną siateczką, a miąższ po uszkodzeniu silnie sinieje i zazwyczaj ma wyraźnie gorzki smak. Gatunek tworzy mikoryzę przede wszystkim z dębami i bukami, preferując gleby wapienne lub obojętne. Spotykany jest w ciepłych lasach liściastych, a także na ich obrzeżach, w parkach i na innych dobrze nasłonecznionych stanowiskach.

W Polsce jest szerzej rozpowszechniony niż niektóre rzadkie kolorowe borowiki, ale nadal należy do gatunków chronionych i notowanych stosunkowo lokalnie. Na Dolnym Śląsku gatunek występuje przede wszystkim w Górach Kaczawskich, a przynajmniej stąd pochodzi najwięcej doniesień. My w tym sezonie spotkaliśmy go wielokrotnie.

Kolejnymi gatunkami napotkanymi w kaczawskich buczynach był modroborowik. Dokładniej modroborowik ponury (Suillellus luridus), który jest chyba najpospolitszym kolorowym borowikiem, zarówno w skali Gór Kaczawskich jak i generalnie kraju. Posiada kapelusz w żółtobrązowy, oliwkowy lub pomarańczowobrązowy kolor, który z wiekiem ciemnieje. Jego powierzchnia jest matowa i delikatnie zamszowa. Trzon żółtawy w górnej części, niżej czerwony lub winnoczerwony, z dobrze widoczną czerwonawo-żółtą siateczką, a miąższ po uszkodzeniu sinieje.

Rośnie przede wszystkim w lasach liściastych, szczególnie pod dębami i bukami, rzadziej pojawia się w lasach iglastych. Preferuje gleby zasadowe, zwłaszcza zawierające węglan wapnia, oraz ciepłe i dobrze nasłonecznione miejsca.


Ostatnim ciekawym borowikiem z Gór Kaczawskich był płowiec pofałdowany (Hemileccinum depilatum), mało znany gatunek, którego rodzaj, jako chyba jedyny po rewolucji w nazewnictwie nie zawiera słowa „borowik”. Grzyb ten posiada kapelusz w kolorze jasnobeżowym, beżowobrązowym lub kasztanowobrązowym, często jaśniejszy w centrum, a jego powierzchnia jest charakterystycznie nierówna, dołkowana i szeroko bruzdowana. Pory są początkowo cytrynowo- lub złotożółte, później z oliwkowym odcieniem, natomiast miąższ jest jasny i po uszkodzeniu nie zmienia barwy.

Jest związany z lasami liściastymi i preferuje gleby wapienne. W literaturze podawany jest m.in. spod wiązów oraz chmielograbu europejskiego, choć w Polsce ten drugi gatunek występuje głównie jako drzewo sadzone. W Polsce płowiec pofałdowany jest bardzo rzadki, a jego stanowiska są rozproszone i nieliczne. Na tą chwilę w województwie znane są 2 stanowiska, w tym jedno oczywiście w Górach Kaczawskich.


Borowikowe Pogórze

Z Gór Kaczawskich przenosimy się teraz … całkiem niedaleko bo na sąsiednie Pogórze Kaczawskie. Tutaj nie ma nawapiennych buczyn, są za to termofilne dąbrowy, których nie zastaniemy w górskiej części kaczawskiej krainy. Efektem jest wyraźny regionalny rozdział gatunków na preferujące lasy bukowe (wymienione wcześniej) i te rosnące głównie pod dębami, które zaraz przedstawimy.

Na pierwszy ogień idzie krwistoborowik purpurowy (Rubroboletus rhodoxanthus). Ten bliski krewniak szatana, posiada kapelusz początkowo w mlecznobiałych lub białawych barwach, z czasem przybiera barwę szarobeżową, często z różowymi albo rdzawoczerwonymi odcieniami. Trzon jest masywny, czerwony, ku podstawie intensywnie karminowoczerwony i pokryty charakterystyczną czerwoną siateczką; u starszych owocników czerwone barwy mogą ciemnieć do brązowawoczerwonych.

Jest gatunkiem związanym przede wszystkim z lasami liściastymi, gdzie tworzy mikoryzę głównie z dębami i bukami. Preferuje miejsca ciepłe i prześwietlone, takie jak skraje lasów, pobocza dróg i ścieżek. Stanowisko na Pogórzu Kaczawskim zostało odkryte przez Nas i jest to pierwsza lokalizacja zarówno w województwie jak i generalnie w zachodniej części kraju.


W kaczawskich dąbrowach można odnaleźć także jednego z najbardziej pożądanych borowików, masłoborowika królewskiego (Butyriboletus regius). Jest to bardzo charakterystyczny grzyb. Jego kapelusz jest różowy, karminowoczerwony lub czerwonawy, zamszowaty i z wiekiem blednący; osiąga zwykle 6–15 cm średnicy. Trzon jest żółty, często z winnoczerwonymi plamami, początkowo pękaty, później maczugowaty.

Jest gatunkiem ciepłolubnym, związanym przede wszystkim z dębami, rzadziej bukami i innymi drzewami liściastymi. Preferuje świetliste, ciepłe lasy liściaste na glebach zasadowych lub obojętnych. Jeszcze do niedawna jego jedyne stanowiska odnotowano w Polsce południowo-wschodniej. Dziś posiada on kilka udokumentowanych stanowisk w Sudetach, wszystkie w pasie rozciągających się na przestrzeni Pogórza Kaczawskiego i Pogórza Wałbrzyskiego. Niestety stanowiska te są zagrożone przez grzybiarzy, którzy chętnie zbierają owocniki tego grzyba nie zważając na to, że jest to gatunek prawnie chroniony. Na Pogórzu odkryliśmy 2 stanowiska, w tym jedno w sąsiedztwie krwistoborowika purpurowego.


Kolejnym gatunkiem jaki spotkaliśmy był mało znany modroborowik półosiatkowany (Suillellus mendax), gatunek tak nowy, że jeszcze 2-3 lata temu nie posiadał polskiej nazwy. Jest podobny do modroborowika ponurego, ale zwykle ma bardziej czerwono-brązowy kapelusz i charakterystyczną, często tylko częściowo rozwiniętą siateczkę na trzonie. Pory są żółte do pomarańczowoczerwonych, a miąższ po uszkodzeniu sinieje, co jest typowe dla tej grupy borowików.

Jest gatunkiem ciepłolubnym, związanym przede wszystkim z drzewami liściastymi, zwłaszcza dębami i bukami. Preferuje ciepłe, dobrze nasłonecznione stanowiska, często na glebach zasadowych lub wapiennych. W Polsce jest gatunkiem bardzo rzadkim i stosunkowo niedawno rozpoznanym, a jego rzeczywiste rozmieszczenie nadal jest słabo poznane. Na Pogórzu spotkaliśmy kilkanaście owocników, które prawdopodobnie należą do tego gatunku.


Ostatnim na naszej liście jest szlachetniejszy krewniak borowika szlachetnego. Mowa tu o borowiku ciemnobrązowym (Boletus arereus), który podobno w smaku jest znacznie pyszniejszy od prawdziwka. Jego miąższ jest słodszy i bardziej chrupiący. Jego kapelusz jest ciemnobrązowy lub brunatny, zwykle suchy i matowy. Trzon jest ochrowobrązowy, z charakterystyczną siateczką, a miąższ pozostaje po przekrojeniu zasadniczo niezmieniony.

Jest gatunkiem wybitnie ciepłolubnym, związanym przede wszystkim z dębami, a w cieplejszych częściach Europy także z kasztanem jadalnym. Preferuje ciepłe, nasłonecznione lasy liściaste i mieszane, szczególnie dąbrowy na glebach ilastych lub wapiennych. W tym roku spotkaliśmy go wyjątkowo często na Pogórzu. Jakimś cudem stanowiska te uniknęły najazdu grzybiarzy, którzy zapewne nawet nie wiedzą, że to inny gatunek. Ich liczebność wskazuje na wyjątkowo optymalny rok dla ciepłolubnych borowików.


Kaczawskie Maślakowanie

Nie tylko ciepłolubne borowiki są ciekawostką mykologiczną Gór i Pogórza Kaczawskiego. Występujące tu wapienne podłoża stwarzają również dogodne warunki dla kilku interesujących i rzadkich gatunków maślaków. Wśród nich można wymienić maślaka rdzawobrązowego (Suillus collinitus), związanego z sosnami i preferującego cieplejsze, wapienne stanowiska, oraz trzy gatunki związane z modrzewiami – maślaka lepkiego (Suillus viscidus), maślaka trydenckiego (Suillus tridentinus) i maślaka dętego (Suillus cavipes).

Wszystkie te cztery gatunki udało nam się zobaczyć we wrześniu. Niestety większość owocników była już stara, ale mimo wszystko spotkaliśmy też egzemplarze świeże i fotogeniczne. Szczególnie interesujący jest maślak trydencki, należący do najrzadszych przedstawicieli tej grupy w Polsce. Ich obecność pokazuje, jak dużą różnorodność grzybów może kryć specyficzne połączenie wapiennego podłoża, odpowiednich gatunków drzew oraz ciepłego, lokalnego klimatu Gór Kaczawskich.


 

Tak oto prezentował się tegoroczny sezon na ciepłolubne i kolorowe borowiki. Był on wyjątkowo korzystny i sprawił wiele radości. Można by powiedzieć, że w pełni wynagrodził dwa poprzednie, znacznie skromniejsze sezony. Podczas tegorocznej wycieczki po Górach i Pogórzu Kaczawskim można było więc nie tylko podziwiać piękno tych niezwykłych terenów, ale również spotkać wiele interesujących gatunków borowików, które w dobrym sezonie potrafią naprawdę zachwycić różnorodnością kształtów i kolorów.

Pozostaje mieć nadzieję, że kaczawska kraina jeszcze nie powiedziała w tym roku ostatniego słowa, a kolejne sezony przyniosą równie ciekawe spotkania. Z doświadczenia wiemy jednak, że natura lubi zachowywać swoje najlepsze niespodzianki dla siebie i niekoniecznie rozpieszcza nas co roku. Można więc powiedzieć, że tegoroczny wysyp był wyjątkowo udanym prezentem… ale to oznacza tylko jedno – na następny naprawdę dobry rok na ciepłolubne borowiki trzeba będzie być może poczekać 2–3, a może nawet 4 sezony!

Na razie pozostaje więc cieszyć się wspomnieniami, zdjęciami i nadzieją, że kiedy przyjdzie kolejny sprzyjający sezon, znów będzie można ruszyć na kaczawskie wzgórza w poszukiwaniu tych niezwykłych grzybów.