Kwieciste łąki i piękne buczyny, czyli Góry Kaczawskie wczesnym latem

Pogórze Kaczawskie znane jest ze swoich śpiących wulkanów, które można podziwiać cały rok …  A przynajmniej te które nie zostały zmienione w wielkie kopalniane dziury. Góry Kaczawskie wulkanów nie posiadają. Posiadają za to piękne złoża wapieni i marmurów, które także niejednokrotnie zostawały zmienione w kopalnie. Jednak, tam gdzie jest wapień, tam też są charakterystyczne siedliska. Siedliska ciepłolubnych buczyn storczykowych i muraw kserotermicznych, z których to słynie ten fragment Sudetów. Niewiele osób o tym a wie a szkoda, ponieważ wycieczka w czerwcu po tych siedliskach sprawia dużo radości. Zapraszamy więc do fotorelacji z czerwcowych spacerów po Górach Kaczawskich.


Czerwcowa wycieczka została ograniczona do terenów występowania muraw kserotermicznych i buczyn storczykowych, albowiem są to najciekawsze siedliska o tej porze roku w tym regionie Sudetów. Dodatkowo długotrwała susza znacznie zubożyła w tym sezonie florę zarówno tutaj, jak i generalnie w całej Polsce. Na pierwszy ogień poszła Bukowa Góra koło Grudna, która słynęła z pięknych muraw i dobrze rozwiniętych buczyn storczykowych. Niestety, leśnicy przez 2 dekady starannie pracowali aby zniszczyć wszystko co cenne na tym terenie. Murawy z ponad 20 chronionymi gatunkami zaorali i posadzili lasek świerkowo-dębowy (drzewa „bardzo typowe” na siedlisku buczyn). Natomiast buczyny przeszły 2 lata temu intensywne cięcia, porównywalne do tych z Pasma Krowiarek. Na szczęście ocalała jeszcze żyzna buczyna sudecka na północnych stokach, gdzie można podziwiać ogromne ilości lilii złotogłów. Ich różowe kwiaty już z dużej odległości rzucają się w oczy.


Kolejnym miejscem były mało znane lub mówiąc prościej, w ogólne nie znane bezimienne wzgórza wokół Lipy. Bez dobrego przygotowania ciężko byłoby na nie trafić. Głównie z powodu braku oznaczonych na mapach dróg i zabudowie ciągnącej się wzdłuż ulic, uniemożliwiających przejście. Jednak przy użyciu dokładnych map internetowych, udało się namierzyć dogodne przejście. Te kilka wierzchołków będących starymi, nieczynnymi kamieniołomami charakteryzuje duże bogactwo przyrodnicze. Są one niewielkimi ostojami bioróżnorodności pośród kilkuset hektarów pół i łąk kośnych. Na tutejszych murawach kserotermicznych możemy podziwiać piękne populacje półpasożyta, pszeńca różowego oraz chronionej gółki długoostrogowej. Z innych ciekawych gatunków można wymienić m.in. jasieńca piaskowego, przelot pospolity, rozchodnik ostry i przetacznik dwukłosowy. Teren jest mało znany, jednak niektóre opracowania wymieniają go do objęcia ochroną, zazwyczaj jako użytek ekologiczny.


Niemalże tradycyjnym przystankiem w czasie każdej wycieczki po Kaczawach jest wizyta na bezimiennym wzgórzu i jego nieczynnym kamieniołomie w Nowych Rochowicach, często błędnie nazywanym ‚Skałą Rochowicką’, która leży kilkaset metrów na południowy-zachód od wzgórza. Kamieniołom, w którym wydobywano rzadki marmur o różowym zabarwieniu, charakteryzuje jedna z największych bioróżnorodności w regionie. Niestety teren zarasta od kilku dekad, zaniedbany, zapomniany, w programie ochrony Natury 2000 nie ma planów odkrzaczenia niecki kamieniołomu. W większości murawy skurczyły się do postaci wąskich pasów wzdłuż wydeptanej drogi. Możemy tu podziwiać piękne, kwieciste łąki z liczną populacją gółki a także szelężników, pszeńców, dzwonków, gruszyczek, centurii i jastrzębców. W innych porach roku można wypatrzeć goryczuszki i kruszczyki, w tym rzadkiego w Polsce, kruszczyka Muellera. A przynajmniej gatunek ten podają prace naukowe. Nam udało się w poprzednich latach namierzyć dwa osobniki, które prawdopodobnie należały do tego rzadkiego gatunku kruszczyka.


Na koniec pozostało odwiedzić buczyny storczykowe w obu rezerwatach – Białe Skały, których oficjalna nazwa jest bardzo długa i Górę Miłek. Niestety ze względu na długotrwałą suszę, buczyny charakteryzowało mizerne bogactwo. Dominowały lilie złotogłów i owocujące szczyry. Storczyków było jak na lekarstwo, podkolany czy listery, prawie nie występowały a buławniki i gnieźniki widywane były sporadycznie. W czasie wizyty pieczołowicie wypatrywano jakichkolwiek śladów grzybów miłkowych – szatan, gwiazdosze, koronica i muchomor szyszkowaty. Wszystkie rzadkie, wszystkie chronione i wszystkie notowane były w rezerwacie. Jednak los nie był łaskawy. Może faktycznie za sucho. Inną rzeczą na Miłku, było duże zaskoczenie z powodu liczne powalonych drzew. W większości były to powalenia świeże albowiem na gałęziach widoczne były tegoroczne liście. Ilość powalonego drzewostanu spowodowała wytworzenie się bardzo dużych luk, które w przyszłości umożliwią wzrost nowych drzew. Niestety Miłek jak zawsze zawiódł pod względem roślinności. Nie wiem czy w ciągu ostatnich 10 lat była tu  choć jedna satysfakcjonująca wycieczka. Zazwyczaj rośliny, które są wymieniane w pracach naukowych, albo spotykane są w bardzo mizernych ilościach albo w ogóle. Może za rok dopisze więcej szczęścia 🙂


Tegoroczna wizyta w Górach Kaczawskich obfitowała w gółki i złotogłowy. Jeśli czas i pogoda dopiszą, za tydzień wizyta w najpiękniejszej florystycznie części Ziemi Kłodzkiej, czyli w Górach i na Pogórzu Orlickim! 🙂

Zostaw wiadomość

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>